Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lekarze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Petycja do Ministerstwa Zdrowia

Oto  Petycja wzywająca do utworzenia Narodowego Programu Karmienia Naturalnego, poniżej jej treść: 

"Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz
Prezes Rady Ministrów Ewa Kopacz
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa
(22) 634 93 26
kancelaria@mz.gov.pl, sprm@kprm.gov.pl

Szanowny Panie Ministrze,

Jak wiadomo WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez 6 miesięcy, a następnie karmienie piersią uzupełniane posiłkami stałymi do końca drugiego roku życia lub dłużej. Międzynarodowe organizacje pediatryczne oraz gastroenterologiczne np. ESPHGAN, AAP, oraz wiele innych, również stoją na podobnym stanowisku.

Od wielu lat jednak w Polsce maleje liczba matek karmiących naturalnie swoje dzieci. Około 90 % matek tuż po porodzie, deklaruje chęć karmienia piersią, jednak w kolejnych miesiącach jest to coraz mniejsza liczba, w 6 miesiącu życia dzieci już tylko około 15 % matek w Polsce karmi swoje dzieci piersią, zaś matek karmiących dzieci powyżej roku jest już tylko około kilku procent. Karmienie piersią, a raczej jego brak ma bardzo poważne skutki zdrowotne, ekonomiczne i społeczne dla naszego kraju. Tak mała liczba dzieci karmionych piersią oznacza o wiele większą zapadalność na choroby, długofalowe negatywne skutki zdrowotne ( także w wieku dorosłym), mniejsze możliwości intelektualne, u dzieci pozbawionych mleka
matki. To również brak profilaktyki chorób nowotworowych u matek. Wszystko to przekłada się na bardzo negatywne skutki ekonomiczne, których to koszty oczywiście ponosić musi całe polskie społeczeństwo.

Pomimo tych zagrożeń w Polsce nie ma kompleksowego systemu wsparcia karmienia piersią. Sprawy związane z karmieniem naturalnym są w naszym kraju marginalizowane i bagatelizowane. Zagadnienia prawidłowego żywienia dzieci rozwiązują i finansują firmy produkujące i sprzedające na polskim rynku mieszanki do sztucznego żywienia dzieci. Odbywa się to przy pełnej aprobacie i we współpracy z narodowymi instytutami zdrowia ( CZD, IMiD) i ogólnopolskimi towarzystwami naukowymi
zajmującymi się zdrowiem dzieci w naszym kraju ( Polskie Tow. Pediatryczne, Polskie Tow. Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci oraz inne). Ministerstwo Zdrowia wydaje kilkadziesiąt milionów złotych każdego roku na refundację sztucznych mieszanek, jednocześnie dopuszcza, by były one dostarczane do szpitali po rażąco zaniżonych cenach. Dozwolona jest także promocja mieszanek w mediach. Budzi to nasze ogromne oburzenie i jest rażąco niemoralnym i niedopuszczalnym
działaniem. Dziwi przyzwolenie i brak radykalnej reakcji na taką sytuację z Państwa strony jako Ministerstwa Zdrowia, taką postawę odbieramy jako ciche przyzwolenie na te praktyki.

Najnowsze zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci z 2014 r., przedstawione w  schemacie w kwestii ilości posiłków, do którego sięgać będzie personel medyczny, oraz skierowany jest on również do rodziców, rekomenduje: 7 posiłków w pierwszym miesiącu życia, 6 posiłków na dobę dla dziecka 2 miesięcznego i dalszy spadek ilości karmień w kolejnych miesiącach dla dzieci karmionych piersią. Jest to całkowicie niezgodne z aktualną wiedzą medyczną w zakresie karmienia naturalnego, ponieważ w pierwszych miesiącach życia dziecka zalecane jest karmienie piersią według potrzeb dziecka 8-12 razy na dobę.

Fakt zaprezentowania zaleceń dla dzieci żywionych sztucznymi mieszankami, jako ogólnie obowiązujących, również dla dzieci karmionych wyłącznie piersią, świadczy o skrajnej nieodpowiedzialności autorów schematu żywienia niemowląt, oraz może doprowadzić do zagrożenia zdrowia i życia dzieci karmionych piersią. Niestety już powstały kolejne publikacje, oparte na tym schemacie PTGHiŻD, zalecające dzieciom karmionym piersią głodowe liczby posiłków, gwarantujące jednocześnie ich matkom zanik laktacji.

Takie działania bolą szczególnie, jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że na budowę skutecznego systemu wsparcia karmienia naturalnego, edukację personelu medycznego, wyposażenie szpitali i promocję wśród kobiet ciężarnych i matek nie wydano prawie nic w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Setki tysięcy matek w Polsce, każdego roku przedwcześnie przerywa karmienie naturalne, bo system opieki okołoporodowej, z powodu braku wiedzy, głębokich zaniedbań, często lenistwa oraz niebagatelnych profitów, znacznie chętniej promuje żywienie sztuczne niż karmienie naturalne. Aby zaniechania te nie wyszły na jaw nie prowadzi się w Polsce od wielu lat profesjonalnego monitoringu jakości i długości karmienia naturalnego.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej podkreśla znaczenie i gwarantuje odpowiednie wsparcie matki w zakresie laktacji. Jednak standard ten dotyczy tylko opieki sprawowanej nad kobietą w przypadku fizjologicznego porodu i połogu, czyli de facto, w Polsce, kilkunastu procent kobiet. Pozostałe kobiety, w zdecydowanej większości, rodzące nawet z minimalną interwencją medyczną, są tego prawa pozbawione, czyli dyskryminowane, a co za tym idzie, ich dzieci również.
Personel medyczny kontaktujący się z ciężarną, odpowiedzialny za poród i opiekę nad matką i dzieckiem w szpitalu, oraz zapewniający opiekę pediatryczną poza szpitalną, nie jest należycie przygotowany do realizacji swoich zadań. Wiedza z zakresu fizjologii laktacji i rozwiązywania problemów związanych z karmieniem naturalnym jest niewielka, często nieaktualna, zaś podnoszenie kwalifikacji odbywa się najczęściej na własny koszt. Liczba personelu jest również zbyt mała w stosunku do zapotrzebowania wynikającego z świadczeń gwarantowanych przez standardy opieki okołoporodowej. Zdecydowanie brakuje fachowo przeszkolonych osób mogących udzielać wsparcia laktacyjnego na różnych poziomach. Istnieje uzasadniona obawa, że gdy tak przygotowany do pracy personel zacznie wdrażać kuriozalne, najnowsze rekomendacje
Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, w kwestii ilości posiłków, odbije się to bardzo negatywnie na zdrowiu naszych dzieci.


Karmienie naturalne jest jedyną optymalną metodą żywienia wcześniaków, noworodków urodzonych o czasie, niemowląt i małych dzieci. Jako takie powinno być modelem normatywnym i punktem odniesienia. Uniemożliwianie, bądź utrudnianie przez państwo (przez brak odpowiednich warunków i stosownych uwarunkowań prawnych) dziecku karmienia go mlekiem matki jest łamaniem Konwencji Praw Człowieka i Konwencji Praw Dziecka ratyfikowanych przez Polskę.

W związku z powyższym pilnie wnioskujemy o :

Jak najszybsze uruchomienie Narodowego Programu Karmienia Naturalnego, obejmującego edukację i zwiększenie liczby personelu, wyposażenie szpitali i długofalowe działania promocyjne, oraz powszechny dostęp do refundowanego przez państwo wsparcia laktacyjnego.

Rozszerzenia prawnej ochrony karmienia naturalnego, wynikającego z Rozporządzenia Ministra Zdrowia w kwestii Standardu Opieki Okołoporodowej, gwarantowanej dotychczas tylko matkom i ich dzieciom w przypadku porodu fizjologicznego, na wszystkie dzieci urodzone o czasie i ich matki.

Nadania Komunikatowi Ministerstwa Zdrowia z dnia 29 marca 2013 r. „w zakresie karmienia piersią jako wzorcowego sposobu żywienia niemowląt” mocy prawnej. Komunikaty, które nie stanowią prawa i są nagminnie lekceważone są nam do niczego nie potrzebne. Nie świadczą one o Państwa zaangażowaniu w sprawę, wręcz przeciwnie, dowodzą świadomego działania na naszą szkodę.

Podjęcia natychmiastowych działań mających na celu wyjaśnienie przyczyn powstania tak skandalicznych rekomendacji w schemacie żywienia niemowląt oraz wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do osób, które się do tego przyczyniły.

Powołania do życia instytucji, odpowiedzialnej za monitorowanie, nadzór, badania oraz aktualizację wiedzy z zakresu karmienia naturalnego.

Podjęcie powyżej wymienionych działań, znacząco poprawi perspektywy optymalnego rozwoju naszych dzieci, obniży zagrożenia i postępującą otyłość. Cywilizowane kraje zaczynają od profilaktyki, jaką jest karmienie naturalne, gdyż jest to możliwość kreowania ogromnych oszczędności w budżecie kraju. Optymalne żywienie wczesne obniży wydatki Ministerstwa Zdrowia o setki milionów złotych każdego roku, a dzieciom i ich matkom zapewni długofalowe pozytywne skutki zdrowotne,.
Karmienie piersią to jeden z najważniejszych elementów promocji zdrowia człowieka. Dlatego prosimy o pozytywne i pilne rozpatrzenie naszej petycji.
Dziękujemy,

INICJATYWA MATEK KARMIĄCYCH NATURALNIE

Hanna Krawsz



Poniżej przytaczam jeszcze treść komunikatu Ministerstwa Zdrowia z dnia 29 marca 2013r. , który wg naszych postulatów powinien uzyskać moc prawną ( rozporządzenia, ustawy ) .

" Departament Matki i Dziecka rekomenduje wyłączne karmienie piersią jako optymalny i wzorcowy sposób żywienia niemowląt do ukończenia 6 miesiąca życia oraz kontynuację karmienia piersią przy jednoczesnym podawaniu pokarmów uzupełniających nawet do ukończenia przez dziecko drugiego roku życia i dłużej*. Jeśli z obiektywnych powodów nie ma możliwości podania dziecku mleka matki biologicznej, wówczas sztuczna mieszanka dobrana stosownie do sytuacji klinicznej dziecka jest akceptowalnym rozwiązaniem. Jednakże karmienie preparatami zastępującymi mleko kobiece (sztucznymi mieszankami) łączy się ze zwiększonym ryzykiem infekcji u niemowląt, między innymi: przewodu pokarmowego oraz zapalenia ucha.

Karmienie piersią jest jedynym naturalnym sposobem żywienia niemowląt i żaden preparat zastępujący mleko kobiece nie posiada identycznych właściwości co mleko kobiece, dlatego sformułowania takie jak: naturalny, fizjologiczny, inspirowany mlekiem matki, humanizowany, umatczyniony, bliski lub najbliższy mleku matki, wzorowany na mleku matki mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd konsumenta, sugerując równoważność (lub podobieństwo) preparatu mlekozastępczego z mlekiem kobiecym i karmieniem naturalnym.

Karmienie piersią odgrywa ważną rolę w profilaktyce zdrowotnej, w tym w zapobieganiu cukrzycy oraz otyłości u dzieci, młodzieży i w dorosłym życiu a także astmy i atopowego zapalenia skóry. Obniża również ryzyko wystąpienia zespołu nagłej śmierci niemowląt (SIDS).

Departament Matki i Dziecka jednocześnie zaznacza, że powinno się szanować wybór kobiet, które rezygnują z karmienia piersią ze względów innych niż medyczne, jeżeli są świadome ryzyka związanego z karmieniem sztucznym oraz konsekwencji ekonomicznych."



                          












czwartek, 5 grudnia 2013

Karmiąca Mama u lekarza...

 Dziś miała być kolejna z nadesłanych przez Was opowieści porodowych, ale będzie o czymś innym. 
Pewna Mama przysłała do mnie ten tekst z prośbą o publikację... Temat ważny i przewijał się już niejednokrotnie na fejsbukowej grupie Karmiące Cyce... Przeczytajcie.


W trakcie mojego karmienia piersią - czyli przez cały ubiegły rok – spotykałam kilku różnych lekarzy: ginekologów, internistów, pediatrów… Nigdy nie oczekiwałam, że któryś z nich wystawi mi laurkę za długie karmienie piersią albo włączy fanfary przy wejściu do gabinetu. Właściwie to nie oczekiwałam od nich niczego. Albo wręcz przeciwnie? Myślałam, że może któryś z nich wycedzi: „To dobrze, że karmi pani swoje dziecko własnym mlekiem” lub inny podobny banał. Spodziewałam się, że większość lekarzy – jeśli nie wszyscy – będzie miało wiedzę dotyczącą laktacji w znacznym stopniu przewyższającą moją, a okazuje się, że 95% z nich należy się dwója! I nie mam tu na myśli kosmetycznych błędów, ale wielBŁĄDy!!!
Jak ktoś, kto nosi tytuł specjalisty medycyny rodzinnej może wygadywać bzdury o tym, że rok to i tak długo na karmienie piersią, a potem nie ma już żadnych immunoglobulin w mleku? Komunikat w tej sprawie wydało kilka miesięcy temu polskie Ministerstwo Zdrowia, które zarekomendowało wyłączne karmienie piersią niemowląt do ukończenia 6 miesiąca życia oraz kontynuację karmienia piersią przy jednoczesnym podawaniu pokarmów uzupełniających nawet do ukończenia przez dziecko drugiego roku życia i dłużej. Lekarzy to nie interesuje?
Nie chodzi mi o żonglowanie argumentami, o intelektualne spory dotyczące mleka modyfikowanego, a karmienia naturalnego. To, co uderzyło mnie najbardziej podczas mojej wizyty z niekończącym się przeziębieniem, to sytuacja, w której lekarz nie skupia się na moim problemie, z którym przychodzę, ale mówi mi – nie pytając o moje zdanie – kiedy mam odstawić własne dziecko od piersi! Mam odstawić je już, teraz! Dlaczego? Ano dlatego, że niekarmiącą mamę łatwiej się leczy według wyuczonych schematów. To jest analogiczna sytuacja, w której przyszedłby pacjent z cukrzycą, a doktor zamiast leczyć zapalenie korzonków biadoliłby na jego wysoki poziom cukru.
Podczas tej wizyty w gabinecie zaczęłam odczuwać zniewolenie. Doktor – autorytet mówi mi, co mam robić. Nie znaleziono dla mnie czasu na rozmowę, czy ja tego odstawienia chcę, nie zostałam zapytana o bilans korzyści moich i mojego dziecka, doktor nawet nie zapytał, czy mnie karmienie spełnia, czy mnie męczy, nie zadręczał się kto zapłaci za puszki mleka modyfikowanego.
- „Ile ssak ma? Rok? No to już czas odstawić”.
Moja odpowiedź:
- „Nie wydaje mi się, Panie Doktorze”.
- „A to dlaczego?”.
I kolejny raz mam tłumaczyć się obcemu człowiekowi ze swoich wyborów i decyzji życiowych. Nie chcąc wgłębiać się w ideologię, powołuję się na AUTORYTET.
- „Ponieważ prof. Lubiński zalecił mi długie karmienie piersią” (Prof. Lubiński jest słynnym w Szczecinie i Polsce genetykiem, zajmującym się badaniami nad mutacją genu BRCA/BRCA1 odpowiedzialnego za raka piersi).
Po chwili milczenia – widać sprawa nie daje lekarzowi spokoju, dopytuje:
-„A co z tym dzieckiem jest nie tak, że ma być tak długo na piersi?”. Okazuje się, że jednak prof. Lubiński nie jest tak sławny w środowisku medycznym, jak myślałam, że jest. Słysząc taką wypowiedź, lekko się podłamałam. Zamiast zakończyć wizytę, wytłumaczyłam.
-„Tu nie chodzi o dziecko, tylko o mnie. Karmienie piersią jako prewencja raka sutka – słyszał Pan o tym?”
Nie odpowiedział, ale widać sprawa męczyła doktora dalej, bo poszedł po innej linii oporu.
- „No ale przecież kiedyś musi Pani odstawić to dziecko od piersi!”
Rozmowa w tym stylu to odbijanie piłeczki od ataku do obrony. Nie biorę udziału w takich dyskusjach, bo nie widzę powodu dla którego miałabym tłumaczyć się komuś, kto nie ma wiedzy i nie ma też chęci by tę wiedzę zdobyć, dlaczego postępuję tak, a nie inaczej. Bardzo dużo mi ta wizyta dała – pokazała mi, że człowiek ubrany w biały fartuch, w atrybut autorytetu, swoimi rękoma doskonale potrafi ulepić pacjenta w dowolny kształt. Pacjent – nie przychodzi zdrowy do lekarza – często ma temperaturę, boli go brzuch, noga, głowa, oko, gardło i nie ma siły spierać się z doktorem o formę terapii. Często też pacjent nie ma wiedzy. Niestety tym razem pacjent – czyli ja – nie pasował do żadnej z wcześniej przygotowanych foremek. Pewnie gdyby chodziło to tylko o mnie – sprawy inaczej by się potoczyły. Karmienie piersią nie jest tylko dla mnie – jest dla mojej córki, która tego potrzebuje, ale też potrzebuje w coraz mniejszych odstępach czasu. Czy odstawienie jej z dnia na dzień, z chorą mamą u boku, byłoby dla niej dobre? Czy doktor pomyślał o tym, kto miałby wstawać w nocy przygotować proszek i podać go w butelce? Ja chora, czy niewyspany tata? Dlaczego mam płacić za mleko w proszku, skoro mam swoje za darmo i to tysiąc razy lepsze?
Mam wrażenie, że nie poddałam się podczas tej wizyty, ale po wyjściu z gabinetu przytłoczyło mnie wszystko, co usłyszałam. Nie dostałam żadnego leku, ponieważ dwa sprawdzone w pharmindexie nie nadawały się dla mam karmiących. W Internecie bez problemu można znaleźć laktacyjną listę leków – jest ona dostępna bez zalogowania i rejestracji, wystarczy poszukać. Jeden telefon po wsparcie duchowe do doradcy laktacyjnego i stanęłam na nogi. A ile kobiet uwierzy akurat temu doktorowi, że MUSIAŁY odstawić dziecko od piersi?
Wolałabym sytuację, w której doktor mówi: „Nie specjalizuję się w leczeniu ciężarnych i karmiących kobiet. Mam problem z doborem leków. Nie mam doświadczenia. Proszę udać się do mojego kolegi X. Przykro mi, nie mogę Pani pomóc”.
By usłyszeć takie sformułowanie trzeba mieć przede wszystkim odrobinę klasy i wiele pokory. Trzeba cechować się szacunkiem do swojego pacjenta i przyznać się do swojej indolencji, a tego widać nie uczą podczas trudnych sześciu lat studiów medycznych, ani nie wynosi się tego z rodzinnego domu.

Autorka: Mama N. 

 Napiszcie jakie miałyście własne doświadczenia i jakie są Wasze oczekiwania wobec środowiska medycznego, jeśli chodzi o kompetencje lekarzy i wspieranie naturalnego karmienia, czyli karmienia piersią...
ps. Komentarze ukazują się z opóźnieniem